Witaj w serwisie Trening.net.pl. Nie posiadasz jeszcze konta? Załóż je!
  • Logowanie:

Mundial: Po niedzielnych i poniedziałkowych spotkaniach Komentarzy : 0

trening piłkarski - Za nami kolejne 2 dni największej na świecie piłkarskiej imprezy. Niedziela pozostawiła po sobie same zwycięstwa i kilka złych akcentów jakimi były czerwone kartoniki. W Poniedziałek padły 2 zwycięstwa i jeden remis. Tego dnia widzieliśmy chyba najgorszy jak dotąd występ na mistrzostwach w RPA.

W niedzielę jako pierwsi wybiegli na murawę stadionu zawodnicy reprezentujący Algierię i Słowenię. Obydwa zespoły, które w grupie C uznawane są za outsiderów zaprezentowały typowy mecz walki. Mimo tego, na końcu spotkania triumfowali Słoweńcy którzy pokonali rywali 0:1.

Pomimo, iż do przerwy widniał na tablicy wyników remis mecz nie należał do najnudniejszych. Było dużo walki i kilka okazji z jednej jak i drugiej strony. Pierwsza część do optyczna przewaga rywali.
Aby po przerwie zmienić przewagę wizualną w praktyczną na boisko wpuszczony został Abdelkader Ghezzal, który kilka chwil po wejściu otrzymał żółty kartonik co nie było bez znaczenia. W 73 minucie w głupi sposób próbował przyjąć piłkę w polu karnym "gasząc" piłkę ręką, po czym otrzymał drugą w konsekwencji czerwona kartkę. Mimo ataków Słowenii atakowali Algierczycy.
Na nic się to jednak zdało, bowiem w 79 minucie bramkę na wagę zwycięstwa dał graczom z Europy Robert Koren. Błąd przy interwencji popełnił bramkarz.

Algieria - Słowenia 0:1 (0:0)

Bramka: Robert Koren (79)

Żółte kartki: Abdelkader Ghezzal, Hassan Yebda - Aleksander Radoslavljevic, Andrej Komac.
Czerwona kartka (za drugą żółtą): Abdelkader Ghezzal (73)
Sędzia: Carlos Alberto Batres (Gwatemala)
Widzów: 30 325

Algieria: Faouzi Chaouchi - Madjid Bougherra, Rafik Halliche, Anthar Yahia, Nadir Belhadj - Karim Matmour (80. Rafik Saifi), Hassan Yebda, Mehdi Lacen, Karim Ziani - Foued Kadir (82. Adlane Guedioura), Rafik Djebbour (58. Abdelkader Ghezzal).

Słowenia: Samir Handanović - Miso Brecko, Marko Suler, Bostjan Cesar, Bojan Jokić - Valter Birsa (84. Nejc Pecnik), Robert Koren, Aleksander Radoslavljević (87. Andrej Komac), Andraz Kirm - Zlatko Dedić (52. Zlatan Ljubijankić), Milivoje Novaković.

Drugie niedzielne spotkania przyniosło długo oczekiwane zwycięstwo piłkarzy z "Czarnego Lądu". Na przeciw siebie stanęły zespoły Serbii i Ghany z czego ci drudzy wynieśli 3 pkt.
Pierwsza połowa to podobna gra ze spotkania wcześniejszego, a ostatniego w Grupie C. Obydwie ekipy grały dosyć zachowawczo z lekką przewagą Ghany.
Po zmianie stron dalej swoją przewagę pokazywały "Czarne Gwiazdy" które nie potrafiły jednak osiągnąć korzystnego rezultatu. Pomóc miało im w tym osłabienie Serbii, bowiem Luković wyleciał z boiska za drugą żółtą kartkę.
Jedyna bramka w meczu padłą z rzutu karnego. Piłkę w polu karnym Serbii zagrał Zdravko Kuzmanović, a sędzia wskazał wapno. Gyan wykorzystał prezent od losu co dało zwycięstwo jego zespołowi.

Serbia - Ghana 0:1 (0:0)

Bramka - Asamoah Gyan (84-karny)

Żółte kartki: Nikola Zigić, Aleksandar Luković - Isaac Vorsah.
Czerwona kartka za drugą żółtą - Serbia: Aleksandar Luković (74).
Sędzia: Hector Baldassi (Argentyna).
Widzów: 36 000.

Serbia: Vladimir Stojković - Branislav Ivanović, Nemanja Vidić, Aleksandar Luković, Aleksandar Kolarov - Milos Krasić, Dejan Stanković, Nenad Milijas, Milan Jovanović - Nikola Zigić, Marko Pantelić.

Ghana: Richard Kingson - John Pantsil, John Mensah, Isaac Vorsah, Hans Sarpei - Anthony Annan, Kwadwo Asamoah, Dede Ayew, Kevin-Prince Boateng - Asamoah Gyan, Prince Tagoe.

W ostatnim spotkaniu wieczoru zagrały ekipa Niemiecka i reprezentacja Australii. Nie było chyba nikogo kto by sądził, że sąsiedzi za miedzy mogą przegrać z "Kangurami". Tak też się stało i ekipa Mirka Klose i Łukasza Podolskiego rozniosła Australijczyków 4:0.
Szczelnie grająca defensywa "Socceroos" wytrzymała 8 minut. Bramkę zdobył Klose. W 27 minucie Lahm dogrywał futbolówkę w pole karne, gdzie po raz kolejny rezerwowy Bayernu Monachium zdołał umieścić piłkę w siatce.
W drugiej odsłonie tradycji musiało stać się zadość i z boiska po czerwonej kartce wyleciał Tim Cahill. To tylko ułatwiło grę Niemcom, co wykorzystał Mueller, strzelając na 3:0, piłka wpadła po odpiciu się od słupka. Dzieło zniszczenia dokończył Cacau który w 70 minucie uradował naród niemiecki po raz 4.
Niemcy tym samym jako pierwsi zdołali zdobyć 4 bramki na tym turnieju.

Niemcy - Australia 4:0 (2:0)

Bramki: Lukas Podolski (8), Miroslav Klose (26), Thomas Mueller (68), Cacau (70)

Żółte kartki: Mesut Ozil, Cacau - Craig Moore, Carl Valeri.
Czerwona kartka: Tim Cahil (56, za faul na Schweinsteigerze)
Sędzia: Marco Rodriguez (Meksyk)
Widzów: 62 660

Niemcy: Manuel Neuer - Arne Friedrich, Per Mertesacker, Philipp Lahm, Holger Badstuber - Sami Khedira, Bastian Schweinsteiger, Mesut Ozil (74. Mario Gomez) - Thomas Mueller, Miroslav Klose (69. Cacau), Lukas Podolski (81. Marko Marin).

Australia: Mark Schwarzer - Lucas Neill, Craig Moore, Scott Chipperfield, Luke Wilkshire - Carl Valeri, Jason Culina, Vince Grella (46. Brett Holman), Brett Emerton (75. Mile Jedinak) - Tim Cahill - Richard Garcia (64. Nikita Rukavytsya).

Poniedziałek. Początek tygodnia i od razu szlagier. Na przeciw siebie stanęły ekipy faworyzowane do objęcia pierwszego miejsca. Holendrzy grali z ekipą Danii i to spotkanie wygrali 2:0.

Początek spotkania nie zapowiadał za dobrej gry z obydwu stron. Widać było, że żadna ze stron bramki stracić nie chcę. Po kilku akcjach 'Oranje" swoją szkołę pokazali Duńczycy. I to było by na tyle, jeśli chodzi o pierwszą część. Wszyscy liczyli na grę widowiskową zwłaszcza zespołu Holendrów, jednak zmiana rozgrywania spotkań z boisk europejskich na te w RPA dały się we znaki.
Druga część to wyjście na prowadzenie "pomarańczowych" po golu... Duńczyków. bramkę samobójczą strzałem głową zdobył głową Poulsen, jednak FIFA zmieniła zdanie i zapisała tą bramkę Aggerowi. Od tego czasu zespół Van Persiego rozkręcił się, lecz nie na tyle, by grać jak w transie.
Ożywienie w grze dały zmiany. Na boisku pojawili się Eliero Elia oraz Ibrahim Afellay. Pierwszy z nich w jednym z rajdów urwał się obrońcy Danii i zakończył akcje strzałem, w słupek, a piłka odpiła się wprost pod nogi nadbiegającego piłkarza LFC Dirka Kuyta.

Holandia - Dania 2:0 (0:0)

Bramki: Daniel Agger (46-samobójcza), Dirk Kuyt (85)

Żółte kartki: Nigel de Jong, Robin van Persie - Simon Kjaer
Sędzia: Stephane Lannoy (Francja).
Widzów: 83 465.

Holandia: Maarten Stekelenburg - Gregory van der Wiel, John Heitinga, Joris Mathijsen, Giovanni van Bronckhorst - Dirk Kuyt, Mark van Bommel, Wesley Sneijder, Nigel de Jong (88-Demy de Zeeuw), Rafael van der Vaart (67-Eliero Elia) - Robin van Persie (77-Ibrahim Afellay).

Dania: Thomas Soerensen - Daniel Agger, Simon Kjaer, Lars Jacobsen, Simon Poulsen - Martin Joergensen, Christian Poulsen, Thomas Enevoldsen (56-Jesper Groenkjaer), Thomas Kahlenberg (73-Christian Erkisen), Dennis Rommedahl - Nicklas Bendtner (62-Mikkel Beckmann).

Drugie spotkanie grupy E. W Bloemfontein swoje spotkanie rozegrały ekipy Japonii i Kamerunu. To spotkanie można z pełną świadomością nazwać najnudniejszym spotkaniem na tych mistrzostwach.

Jeżeli mówić o pierwszej połowie tego spotkania, można by na tym wstępie zakończyć. Ale na szczęście błąd w 39 minucie popełniła defensywa "Nieposkromionych Lwów", zostawiając bez krycia Hondy, który wpakował piłkę do siatki z najbliższej możliwej odległości.
W drugiej połowie jeden atak przeprowadził lider Kamerunu Eto, który dał sygnał do ataku. Sygnał był, tylko zbyt cichy, który być może zagłuszyły trąbki Wuwuzele.
Warrty poświęcenia w tym meczu był ostatni kwadrans kiedy nareszcie do oblężenia bramki Azjatów zebrał się Kamerun. Z odległości w poprzeczkę wówczas trafił Stephane Mbia. Do końca spotkania trwały jeszcze ataki piłkarzy z Afrykii. Było jednak za późno.

Japonia - Kamerun 1:0 (1:0)

Bramka - Keisuke Honda (39)

Żółte kartki: Yuki Abe - Nikolas N'Koulou.
Sędzia: Olegario Benquerenca (Portugalia).
Widzów 30 620.

Japonia: Eiji Kawashima - Yuki Abe, Yuji Nakazawa, Tulio Tanaka, Yuichi Komano - Daisuke Matsui (69. Shinji Okazaki), Yuto Nagatomo, Yasuhito Endo, Keisuke Honda, Makoto Hasebe (88. Junichi Inamoto) - Yoshito Okubo (82. Kisho Yano).

Kamerun: Hamidou Souleymanou - Stephane Mbia, Sebastien Bassong, Nikolas N'Koulou, Benoit Assou-Ekotto - Jean Makoun (75. Geremi), Eyong Enoh, Pierre Webo, Joel Matip (63. Achille Emana) - Samuel Eto, Eric Choupo-Moting (75. Mohamadou Idrissou).

W ostatnim spotkaniu pierwszy raz na tych mistrzostwach zameldowali się obrońcy tytułu Włosi, którzy rozgrywali mecz z Paragwajem. Padł remis 1:1.

Z pierwszej połowy warto podkreślić to, że na prowadzenie wyszli jako pierwsi piłkarze Paragwaju. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Pomimo optycznej przewagi Włochów, mecz był dosyć twardy, a obrońcy trofeum nie mogli wykorzystać żadnej ze swoich okazji. Mimo, że posiadali dobrą linię pomocy i obrony nie istaniał u nich atak.
Niewykorzystane sytuacje zesmściły się na europejczykach i głową w 39 minucie pokonał Buffona Antolin Alcaraz. Był to jedyny celny strzał Paragwaju w pierwszej odsłonie spotkania.
Na drugą część nie wyszedł Gianluigi Buffon, który nabawił się urazu. Między słupkami stanął Federico Marchetti.
Z przebiegu spotkania widać było, że zależy jednym i drugim. Paragwaj jednak wyniku nie podwyższył, a gola stracił po złej interwencji swojego brmakrza. Gola na wagę remisu zdobył Daniele De Rossi.
W końcówcę spotkania Włosi byli tymi, którzy częściej zagrażali bramcę Paragwaju. Gracze z Ameryki musieli grać jednak w osłabieniu bowiem kontuzji nabawił się Jonathan Santana, po faulu Camoranesiego, ktoremu udalo się dzisiaj uniknąć czerwonego kartoniku tylko dzięki pobłażliwości sędziego.

Włochy - Paragwaj 1:1 (0:1)

Bramka: Daniele de Rossi (63) - Antolin Alcaraz (39).

Żółte kartki: Mauro Camoranesi - Victor Caceres.
Sędzia: Benito Archundia (Meksyk).
Widzów: 62 689.

Włochy: Gianluigi Buffon (46. Federico Marchetti) - Gianluca Zambrotta, Fabio Cannavaro, Giorgio Chiellini, Domenico Criscito - Riccardo Montolivo, Daniele De Rossi, Claudio Marchisio (59. Mauro Camoranesi), Simone Pepe - Vincenzo Iaquinta, Alberto Gilardino (72. Antonio Di Natale).

Paragwaj: Justo Villar - Carlos Bonet, Paulo Da Silva, Claudio Morel, Antolin Alcaraz - Enrique Vera, Victor Caceres, Aureliano Torres (60. Jonathan Santana), Cristian Riveros - Nelson Valdez (69. Roque Santa Cruz), Lucas Barrios (76. Oscar Cardozo).
  • Dodał: Pankiew
  • Data: 14/06/2010 23:45
  • Kategoria: RPA 2010
  • Komentarzy: 0
  • Czytań: 306

Komentarze czytelników

Nie ma jeszcze komentarzy. Dodaj swoją opinię, aby wyrazić swoje zdanie.
Zapraszamy do dyskusji

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Trening piłkarski. Centrum Treningu Piłkarskiego - fachowe porady i wysokiej jakości artykuły piłkarskie. Doradzamy jak przeprowadzić szkolenie młodzieży jak i szkolenie piłkarzy. Pomagamy w poprawie Twojej techniki piłkarskiej. Pokazujemy wiele skutecznych taktyk piłkarskich. Z nami poprawisz swoje umiejętności piłkarskie!