Mundial: pierwsze dwa dni za nami Komentarzy : 0
Mamy za sobą pierwsze dwa dni mundialu. Rozegranych zostało 5 spotkań, w których bez wątpienia nie zabrakło emocji. Wspaniałą passę zdołali podtrzymać piłkarze RPA, tym samym jeszcze nigdy w historii gospodarze Mistrzostw Świata, nie przegrali w meczu otwarcia.W pierwszym dniu Mistrzostw Świata zabrakło zwycięzców. W meczu otwarcia rozgrywanym na Soccer City Stadium w Johannesburgu, piłkarze RPA zremisowali z Meksykiem 1:1 (0:0).
Tym samym zawodnikom z Republiki Południowej Afryki udało się podtrzymać passę, bowiem w dotychczasowej historii Mistrzostw, gospodarze turnieju nie przegrali jeszcze w meczu inauguracyjnym.
Choć spotkanie skończyło się remisem, to kibice zgromadzeni na stadionie oglądali bramki. Na pierwszą z nich musieli czekać aż do 55 minuty. Pierwsi cieszyli się gospodarze, za sprawą trafienia, którego autorem został Siphiwe Tshabalala. Meksykanie nie dali jednak łatwo za wygraną, a bramkę na wagę jednego punktu, zdobył kapitan i ostoja defensywy Rafael Marquez w 79 minucie. Z takiego wyniku bardziej cieszą się El Tri, którzy byli wyraźnie słabsi od gospodarza turnieju.RPA - Meksyk 1:1 (0:0)
Bramka: Siphiwe Tshabalala (55) - Rafael Marquez (79)
Żółte kartki: Kagisho Dikgacoi, Tsepo Masilela - Efrain Juarez, Gerardo Torrado.
Sędzia: Rawszan Irmatow (Uzbekistan).
Widzów: 84 490.
RPA: Itumeleng Khune - Siboniso Gaxa, Aaron Mokoena, Bongani Khumalo, Lucas Thwala (46. Tsepo Masilela) - Teko Modise, Kagisho Dikgacoi, Steven Pienaar (83. Bernard Parker), Reneilwe Letsholonyane, Siphiwe Tshabalala - Katlego Mphela.
Meksyk: Oscar Perez - Paul Aguilar (56. Andres Guardado), Rafael Marquez, Francisco Rodriguez, Carlos Salcido - Efrain Juarez, Gerardo Torrado, Ricardo Osorio, Carlos Vela (69. Cuauhtemoc Blanco) - Giovani dos Santos, Guillermo Franco (73. Javier Hernandez).
W drugim piątkowym meczu grupy A doszło do spotkania Francji z Urugwajem. Francuzi, którzy do Mistrzostw zakwalifikowali się rzutem na taśmę, są zdecydowanymi faworytami w swojej grupie. Jednak w meczu z Urugwajem, nie potwierdzili swojej wyższości. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem, a w dodatku rozczarowało. Dość powiedzieć, że najciekawszym momentem była czerwona kartka, którą otrzymał Nicolas Lodeiro.Urugwaj - Francja 0:0
Sędzia: Yuichi Nishimura (Japonia).
Widzów: 62 000.
Żółte kartki: Mauricio Victorino, Nicolas Lodeiro - Patrice Evra, Franck Ribery, Jeremy Toulalan.
Czerwona kartka: Nicolas Lodeiro (81, za drugą żółtą).
Urugwaj: Fernando Muslera - Diego Lugano, Diego Godin, Mauricio Victorino - Maximiliano Pereira, Egidio Arevalo, Diego Perez (87. Sebastian Eguren), Ignacio Gonzalez (62. Nicolas Lodeiro) - Alvaro Pereira, Luis Suarez (74. Sebastian Abreu), Diego Forlan.
Francja: Hugo Lloris - Bacary Sagna, Eric Abidal, William Gallas, Patrice Evra - Yoann Gourcuff (75. Florent Malouda), Jeremy Toulalan, Abou Diaby - Sidney Govou (85. Andre-Pierre Gignac), Nicolas Anelka (72. Thierry Henry), Franck Ribery.
Po pierwszej kolejce wszystkie drużyny grupy A mają na koncie po jednym punkcie.
W sobotnim meczu otwierającym zmagania w grupie B Korea Południowa pokonała reprezentację Grecji 2:0 (1:0).
Spotkanie rozgrywane na Nelson Mandela Bay w Port Elizabeth przez długi okres odbywało się pod dyktando Azjatów. Zawodnicy Huh Jung-moo kompletnie zaskoczyli przeciwnika z Bałkanów. Podopieczni Otto Rehhagela nie radzili sobie z szybkimi Koreańczykami, którzy raz po raz błyskawicznymi atakami przedostawali się w pobliże strefy obronnej Hellady, która swój pierwszy strzał na bramkę oddała dopiero w 70. minucie.Pierwszą bramkę zdobył już w 7 minucie Jung-Soo Lee. Korea nie zwalniała tempa także w drugiej połowie i po kolejnych 7 minutach od gwizdka sędziego podwyższyła wynik na 2:0, za sprawą Ji-Sung Parka.
Wobec porażki bardzo komplikuje się sytuacja Greków. Oczywiście nie można jeszcze nic wykluczać po pierwszej serii spotkań, ale mając na uwadze, że czekają ich mecze z bardziej wymagającymi rywalami (Argentyna, Nigeria), trudno spodziewać się jakichkolwiek zdobyczy punktowych.
Korea Południowa - Grecja 2:0 (1:0)
Bramki: Jung-Soo Lee (7), Ji-Sung Park (52)
Żółta kartka: Vasilis Torosidis
Sędzia: Michael Hester (Nowa Zelandia)
Widzów: 31 513
Korea Południowa: Jung Sung-ryong - Cha Du-ri, Lee Young-pyo, Cho Yong-hyung, Lee Jung-soo - Kim Jung-woo, Ki Sung-yong (75. Kim Nam-il), Park Ji-sung, Lee Chung-yong (90. Kim Jae-sung) - Park Chu-young (87. Lee Seung-ryul), Yeom Ki-hun.
Grecja: Alexandros Tzorvas - Loukas Vyntra, Giorgos Seitaridis, Vasilis Torosidis - Alexandros Tziolis, Avraam Papadopoulos, Giorgos Karagounis (46. Christos Patsatzoglou), Kostas Katsouranis - Giorgos Samaras (59. Dimitris Salpigidis), Angelos Charisteas (61. Pantelis Kapetanos), Theofanis Gekas.
W drugim meczu rozgrywanym w gramach grupy B zmierzyły się ze sobą ekipy Argentyny i Nigerii. Na papierze spotkanie to miało jednego faworyta i przewidywania te zweryfikowało boisko.
Argentyna wyraźnie lepiej zaczęła mecz, raz po raz stwarzając sobie okazje. Podopieczni Diego Maradony, debiutującego na Mistrzostwach Świata w roli skzoleniowca, objęli prowadzenie już w 6 minucie za sprawą fantastycznej główki Gabriela Heinze, który umieścił piłkę w siatce pięknym "szczupakiem". Po zdobyciu gola Albicelestes zwolnili nieco tempo i do głosu doszła Nigeria, jednak nie udało się jej doprowadzić do wyrównania.Przewaga Argentyny w całym meczu nie podlegała dyskusji, jednak ich słaba skuteczność oraz znakomita postawa Nigeryjskiego bramkarza - Enyeamy, sprawiły, ze licznik zatrzymał się tylko na jednym golu.
Argentyna - Nigeria 1:0 (1:0)
Bramka: Gabriel Heinze (6)
Żółta kartka: Jonas Gutierrez - Haruna Lukman
Sędzia: Wolfgang Stark (Niemcy)
Widzów: 55 686
Argentyna: Sergio Romero - Jonas Gutierrez, Martin Demichelis, Walter Samuel, Gabriel Heinze - Javier Mascherano, Juan Veron (74. Maxi Rodriguez), Angel Di Maria (85. Nicolas Burdisso) - Lionel Messi, Carlos Tevez, Gonzalo Higuain (79. Diego Milito).
Nigeria: Vincent Enyeama - Chidi Odiah, Danny Shittu, Joseph Yobo, Taye Taiwo (75. Kalu Uche) - Chinedu Obasi (60. Peter Odemwingie), Dickson Etuhu, Lukman Haruna, Sani Kaita - Yakubu Aiyegbeni, Victor Obinna (52. Obafemi Martins).
Po pierwszej kolejce spotkań w grupie B prowadzi Korea Południowa, za nią jest Argentyna, która posiada gorszy bilans bramkowy. Na miejscach 3 i 4 znajdują się kolejno Nigeria i Grecja.
W przeciwieństwie do piątku dziś rozegrane zostały 3 spotkania. Ostatnie z nich inaugurowało potyczki w grupie C. W meczu pomiędzy Anglią, a USA padł bramkowy remis.
Prowadzenie objęli Anglicy, już w 4 minicue. Po ładnej i składnej akcji piłkę do siatki z 8 metrów wpakował pomocnik Liverpoolu- Steven Gerrard. Kwadrans później bramkę mogli zdobyć piłkarze Bob Bradley'a, ale uderzenie Altidore'a było minimalnie niecelne. Amerykanie niezbyt często gościli pod bramką Synów Albionu. Jednak w 40 minucie udało im się doprowadzić do wyrównania. W niegroźnej sytuacji, fatalny błąd popełnił Robert Green, który nie złapał niezbyt mocnej piłki uderzonej przez Dempseya.Nieporadność rodaków oglądał z trybun wyraźnie zmartwiony niekorzystnym wynikiem David Beckham.
Anglia - USA 1:1 (1:1)
Bramki: Steven Gerrard (4) - Clint Dempsey (40)
Żółte kartki: James Milner, Jamie Carragher, Steven Gerrard – Steve Cherundolo, Jay DeMerit, Robbie Findley
Sędzia: Carlos Simon (Brazylia)
Widzów: 38 000
Anglia: Robert Green – Glen Johnson, John Terry, Ledley King (46. Carragher), Ashley Cole – James Milner (31. Shaun Wright-Phillips), Steven Gerrard, Frank Lampard, Aaron Lennon – Emile Heskey (79. Crouch), Wayne Rooney.
USA: Tim Howard – Steve Cherundolo, Jay DeMerit, Carlos Bocanegra, Oguchi Onyewu – Landon Donovan, Ricardo Clark, Michael Bradley, Clint Dempsey – Jozy Altidore (86. Stuart Holden), Robbie Findley (77. Edson Buddle).
Komentarze czytelników
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
